poniedziałek, 18 marca 2013

1.

Na prawdę nie uważam się za wielkiego konesera sztuki. Ba, nie uważam się w ogóle za żadnego konesera sztuki. Nie interesuję się ani malarstwem, ani muzyką w sensie dostrzegania jakiejkolwiek abstrakcji czy artyzmu w piosenkach zespołów rockowych czy metalowych. Służą mi one raczej jako narzędzia, których używam często po to, żeby się odprężyć, ale nie o tym chcę powiedzieć. Faktycznie, macie prawo powiedzieć "Po co ona w ogóle się udziela? Nie zna się, a się odzywa, żałosne.", ale egzystując w społeczeństwie i jako tako orientując się co nowego w kulturze i świecie wyrobiłam sobie na prawdę własny i odrębny od innych pogląd na wiele spraw. Do czego piję? No właśnie.
Pewnego pięknego dnia, rozmawiając z kolegą, owy towarzysz spytał mnie, czy widziałam już "harlem shake." Mówiąc szczerze, te dwa słowa brzmiały dla mnie raczej jak arabskie modły, aniżeli cokolwiek, co można byłoby oglądać, no ale moja ciekawość wzięła górę. Postanowiłam drążyć temat i dopytać się dokładnie czym właściwie jest to "coś" o dziwnej nazwie. W odpowiedzi dostałam link do filmiku na youtube. Patrząc po jego czasie, pomyślałam, że to kolejny wygłup jednego z internautów, jednak zaalarmowała mnie ilość filmików o tym samym tytule w pasku "polecane". W każdym razie, włączyłam przycisk play i z wielkim zainteresowaniem oglądałam to, co działo się na ekranie mojego komputera. Dziwna, dość egzotyczna i na prawdę mało przyjemna dla uszu muzyka, jeden człowiek po środku ogromnego pomieszczenia robiący dziwne ruchy, nuda. Ale po chwili muzyka zaczęła nabierać tempa a na ekranie oprócz jednego, tańczącego osobnika pojawiła się ich cała grupka. Z początku faktycznie, moją reakcją był szok, następnie śmiech i zaciekawienie, jednak po głębszym zastanowieniu i wdrążeniu się w temat doszłam do wniosku, że albo ja jestem dziwna, albo sztuka współczesna zaczyna mocno podupadać. W wielu miejscach, w których dało się przeczytać cokolwiek na temat tej mody było napisane, że jest to następca jakże sławnego Gangnam Style i że jest to nowa forma tańca. Osobiście, faktycznie, za bardzo na tańcu się nie znam, ale przypominało mi to bardziej ruchy epileptyczne, aniżeli taneczne. Niemniej jednak, wielu ludziom na pewno podoba się pomysł, może wykonanie i na prawdę, ja nie widzę w tym nic dziwnego (ilu ludzi, tyle spojrzeń na sztukę, nie wnikam ani nie ingeruję w to). Moim jednak zdaniem, jeżeli bezwładne trząchanie kończynami w XXI wieku nazywa się tańcem, to za pół wieku tańcem będzie nazywało się... co? No właśnie, może po prostu tupanie nogą w miejscu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz